Dorożki przed dw. Gdańskim Początkowo taksówki nie miały taksometrów, jeździło się na umowę. Na odległych trasach płaciło się podwójnie za powrót taksówki, której trudno było na przedmieściach znaleźć pasażera. Taksometry firmy Halda pojawiły się w 1928 roku, mniej więcej w tym samym okresie, w którym został wprowadzony wymóg zabudowanej karoserii. Pierwsze taksówki miały nadwozia odkryte. Taksometry były bardzo solidne, używano ich jeszcze długo po drugiej wojnie światowej. Taksówki były malowane w ten sposób, że górna część karoserii była czarna, dolna popielata. Po środku znajdował się pasek z białych i czerwonych prostokątów.
W 1896 r. pierwsze dorożki samochodowe wyjechały na ulice Paryża. Francuzi bardzo szybko zaaprobowali taki sposób transportu co również było widać w innych europejskich Państwach. Bardzo szybko ten rodzaj transportu zawitał w Europie, a następnie na całym świecie.
Dorożki na Krakowskim Przedmieściu Pierwsi Klienci chwalili prototypy dzisiejszych taksówek. Cenili je sobie za krótki czas transportu i wygodę podróżowania. Już w pierwszych latach działalności taksówek można było oczywiście usłyszeć narzekania na wysokie ceny transportu. Klienci zgadzali się jednak z tym, że jest to niedogodność stosunkowo nieduża i woleli płacić trochę większe środki pieniężne, niż przemieszczać się na własnych nogach. Poza tym, w dawnych czasach niewielu ludzi było stać na zakupienie własnego samochodu. I nasi rodacy nie musieli zresztą oczekiwać przesadnie długo na to aż dorożki samochodowe pojawią się na ziemiach polskich. Państwo oczekiwało jeszcze na odzyskanie niepodległości podzielone na trzy części, gdy w roku 1903 pojawiły się pierwsze taksówki i z pewnością w pierwszych miesiącach swojego funkcjonowania budziły bardzo duże zainteresowanie na ulicach Warszawy.
Taksówka Taksówki zabierały różne ilości pasażerów, w zależności od marki. Polskie Fiaty 508 przewoziły tylko dwóch, ale np. Chevrolety, montowane w wolskich zakładach aż sześciu. W mniejszych taksówkach płaciło się 70 groszy za pierwszy kilometr i 40 za dalsze. W większych odpowiednio złotówkę i 50 groszy. W 1927 roku wyznaczono postoje dla taksówek. Były one oznaczone czerwonymi tabliczkami. W miejscach, gdzie stały razem taksówki i dorożki, tabliczki miały kolor granatowy. Pierwszy postój taksówek powstał przy skrzyżowaniu Marszałkowskiej i Królewskiej. W 1938 roku pojawiły się taksówki bagażowe, wypierając częściowo transport konny i wózkarzy. Bagażówki były tańsze od transportu konnego. Pierwsze postoje urządzono przy Dworcu Głównym, placu Mirowskim i przystani wiślanej. Początkowo bagażówek było tylko 40. W tym samym roku zaistniała możliwość telefonicznego wzywania taksówek. W restauracjach i innych lokalach publicznych pojawiły się napisy “teletax”, można z nich było wzywać taxi kraków. Nazwa taksówki wzięła się z konkursu, który w latach 20-tych zorganizował dziennik Express poranny.
Dorożki plac Teatralny - Teatr Wielki Oczywiście wcale nie oznacza to, że sama idea transportu osobowego i bagażowego po uiszczeniu odpowiedniej opłaty była obca naszym rodakom. Już dużo wcześniej po ulicach polskich miast krążyły przecież dorożki konne i choć podróż nimi bywała uciążliwa, dorożkarze nie narzekali na brak zainteresowania swoimi usługami. Taksówki samochodowe sprawiły jednak, że konkurencja w postaci dorożek konnych stanowiła coraz mniejsze zagrożenie. Pojazdy posiadające konie mechaniczne były po prostu szybsze, a ich wydajność potwierdzała się zarówno na krótkich, jak i na dłuższych trasach. W Warszawie pierwsze taksówki pojawiły się na początku XX wieku, ale znaczniejsza liczba była dopiero od roku 1921. Flota samochodowa była bardzo urozmaicona, początkowo były to przeważnie samochody z demobilu. Taksówki miały różnych właścicieli. Jednym z nich było towarzystwo Komunikacji Lotniczej “Aerolloyd”, posiadające 8 taksówek marki amerykańskiej i włoskie Itale. Senator dr Adam miał kilkanaście taksówek Tatra. Generał Włodzimierz Zagórski posiadał 27 taksówek przerobionych z sanitarnych Fordów, które kupił z demobilu. Oprócz takich potentatów jak Makower z Góry Kalwarii, mający 100 samochodów, byli też właściciele drobni, mający kilka taksówek, czasami tylko jedną. Przeważnie jeździli Fordami T, zwanymi “warszawiankami”.